Keep smiling! You’re in Romania, babe!

dnia

Miejsce łączące świat słowiański, orientalny i śródziemnomorski, ojczyzna hrabiego Drakuli, mamałygi, „niedźwiedziowego” piwa i wszechobecnie zaparkowanej Dacii. Długo izolowana od nowoczesności, zachowała swą dzikość i bogatą tradycję. Nieodkryta i niedoceniona. Rumunia.

Fakt 1. Żegnajcie stereotypy.
Rumuni to nie cyganie. Jest to krzywdzące i błędne rozumowanie, Romowie stanowią odsetek ludności rumuńskiej, przemierzając ulice w kolorowych strojach i zarabiając na życie w znany nam sposób. Głównie zamieszkują obrzeża miast, w dzielnicach, w których spacerowanie wieczorową porą i uśmiechanie się złotymi zębami- zdecydowanie odradzam.

Fakt 2. Uwaga na przeciążenie układu trawiennego.
W tym kraju nie można być głodnym, bo gościnni Rumunie będą nas karmić dopóki nie stracimy przytomności z przejedzenia, na koniec dobiją nas zabójczym odpowiednikiem rodzimego bimbru-  Țuică lub Palincą, w imię zasady „Co nas nie zabije to nas wzmocni” po degustacji powinno być już tylko lepiej. (Co prawda mnie po samym tylko powąchaniu oczyściło drogi oddechowe i zatoki, a po okrzyku „noroc!” straciłam czucie w obrębie jamy ustnej i migdałków bezpowrotnie.)
Dla miłośników sportów ekstremalnych- jak znalazł!

SONY DSCFakt 3. Zacofanie? O nie, dziękuję.
Do tej pory wydawało się, że Rumunia to zacofany kraj, długo zniewolony przez komunizm i Ceausescu, czasy jego dyktatury były mroczniejsze niż, te za świetności XV- wiecznego Vlada „Draculi” Palownika, ale obecnie nie odbiega zbytnio od zachodnich standardów. Możemy aktywnie spędzić czas w rumuńskich Karpatach albo nad Morzem Czarnym, poza tym wiele straganów, targów, budek piwnych i restauracji upomni się o nasze pieniądze. Zwiedzać jest co, bawić jest gdzie i z kim. Rumuni dziwią się, że określamy ich mianem „otwartych”- uważają, że to normalne zaprosić nieznajomego na obiad (od którego ugina się stół), przedstawić połowie rodziny, a nieznajomość języka nie powinna być problemem. Młodzi Rumuni, chętnie i szybko uczą się języków obcych, a w obecności obcokrajowców rozmawiają po angielsku lub w języku, który rozumie. Jak tłumaczą „nikt nie może się czuć niezręcznie w ich towarzystwie oraz musi rozumieć za co jest kolejny toast.”

Fakt 4. Dla widzów o mocnych nerwach.
Dzikie i niesamowite widoki, przepaście i niezliczone zakręty. To najkrótsza charakterystyka Szosy Transfogaraskiej, która przecina Karpaty na wysokości ponad dwóch kilometrów. Droga zbudowana za czasów dyktatury Ceauşescu, przy budowie której zginęło 40 żołnierzy, miała znaczenie militarne. Obecnie jest turystyczną atrakcją Rumunii. Doceniona przez Jeremy’ego Clarksona w jednym z odcinków Top Gear.
Drugą, nie mniej widowiskową jest Transalpina, która dopiero od 2010 roku może pochwalić się asfaltową nawierzchnią.
Dla podróżników o mocnych zwieraczach i tępawym błędniku.

Fakt 5. Zachowaj zimną krew.SONY DSC
Nie o pojenie transylwańskich wampirów tu chodzi. W Rumunii określenie „zachowaj szczególną ostrożność” w ruchu drogowym nabiera głębszego sensu. Trzeba uważać na wesołych kierowców, którzy jeżdżą jak chcą, ignorując znaki drogowe a sygnalizację świetlną traktując jako element świątecznego oświetlenia miasta. Przycisk świateł awaryjnych funkcjonuje jako „sygnalizowanie natychmiastowego parkowania”, niezależnie od tego, czy jest to skrzyżowanie, podjazd pod górę, zjazd z parkingu, skwer czy droga dla rowerów. Nikogo nie zdziwi ani nie zainteresuje nasze trąbienie, więc zaakceptujmy ten stan. Ich jest więcej, a z większością się nie dyskutuje.

Fakt 6. Masz wrażliwy słuch i nie jesteś miłośnikiem remizowych melodii? Nie włączaj radia.
Mówi się, że Rumuni są narodem praktycznym, pomysłowym i bezkonfliktowym, że Rumun poradzi sobie w każdej sytuacji. Ich największą bronią i to dalekiego zasięgu jest muzyka… żywa i skoczna, grana na fujarkach, fletniach, piszczałkach i cymbałkach- to tylko subtelny element folkloru. Prawdziwy hit to atakujące, bezlitosne utwory kultu disco. Odmóżdżające. Bezlitośnie wwiercające się w mózg i niestety wpadające w ucho. Bomba z opóźnionym zapłonem, atakujące przy myciu zębów, na zakupach albo na spacerze. I nie da się tego wytępić, jedynie zastąpić kolejnym…
Przykład teledysku? Ależ proszę bardzo (na własną odpowiedzialność!): Dalibomba (hit wiosny 2013!)

Fakt 7. Lemoniada.
Nie wypić lemoniady w Rumunii, to jak nie zjeść precla w Krakowie, lub oscypka w Zakopanym.
Napój Bogów, orzeźwiający, świetnie przyrządzony, tani i bardzo popularny, podawany w dzbanach. Słodyczomaniakom przypadnie do gustu bardzo popularny w Transylwanii Kürtős kalács (rum. cozonac secuiesc) czyli rodzaj ciasta pieczonego nad otwartym ogniem posypywanego cukrem, bardzo popularnym łakociem są Papanaşi– rodzaj serowych pączków podawanych z konfiturami, bitą śmietaną, lodami czy czekoladą. Mniam.

Fakt 8 . Fenomen na skalę światową.DSC03812
6,5 tysiąca niedźwiedzi brunatnych nie może się mylić. Ten kraj ma w sobie coś, co zmusza do powrotu. Coś nieuchwytnego, egzotycznego dla zachodniego turysty. Leniwy klimat, który udzieli się każdemu i za którym będziemy tęsknić. Dziewicza jeszcze przyroda, barwna mieszanka kulturowa i  autentyczność mieszkańców. Miks regionów przyciągnie różnorodną klientelę- malownicze trasy górskie w lecie i świetne narciarskie zimą, krajobrazy Delty Dunaju, średniowieczne miasta Transylwanii, historyczne zamki, kolorowe cerkwie, eklektyczny Bukareszt czy turystyczne, nadmorskie kurorty Morza Czarnego. Nie da się określić co szczególnego jest w tym kraju, może mozaika małych szczegółów tworzy dokładniejszy obraz. Nieuchwytny spokój, leniwe miejskie życie, kolorowa kultura, uśmiech przechodnia, wzgórza zasłonięte przez owce, zabytki klasy UNESCO, góry, morze, dobre wino. Nic, tylko jechać i przekonać się na własne oczy.

P.S. I pamiętajcie- nikt nie uwierzy, że nie jesteście głodni!

Szybkie tipy dla podróżnych:SONY DSC
Do Rumunii (najrozsądniej) można dostać się na 4 sposoby (nie uwzględniając podróży na wielbłądzie i latającym dywanie):

1) Pociągiem – jeżdżą z Krakowa do Budapesztu, po przesiadce dalej do Bukaresztu tej metody nie polecamy – trwa ponad dobę!

2) Samolotem – tutaj jest lepiej, z Polski bezpośrednio lata rumuński operator Tarom. Niestety loty są bardzo drogie – ok. 1000zł w jedną stronę i tylko na trasie Warszawa – Bukareszt.

3) Autokarem – to bardzo częsty i stosunkowo tani sposób dostania się do Rumunii. Z Krakowa kursują autobusy Orange Ways (przesiadka w Budapeszcie) cena biletu to ok. 200zł. Czas podróży z przesiadką ok. 14 godzin.

4) Samochodem – tutaj oczywiście koszty są zależne od ilości pasażerów i długości trasy, którą pokonujemy,  najszybsze trasy prowadzą do przejścia granicznego w Jurgowie, Piwnicznej, Muszynce i Barwinku. Jadąc przez Słowację i Węgry należy pamiętać o winietach, które są obowiązkowe na autostradach. W samej Rumunii też należy wykupić winietę (obowiązuje na wszystkich drogach bez wyjątku!).mapka

Oczywiście możliwe są też sposoby kombinowane- jak autostop czy loty z przesiadkami, autostopowiczom polecamy przejście graniczne w Barwinku- tam najłatwiej znaleźć kierowców tirów jadących do Rumunii. Jeśli chodzi o kombinowane przeloty to w Rumunii do tanich przewoźników należą Wizzair (loty do Cluj-Napoca, Bukareszt, Timisoara, Tirgu Mures, Craiova czy Arad)oraz Ryanair (Tirgu Mures oraz nad morzem Konstanca). Innym sposobem, który jest dosyć tani to lot z Warszawy do Budapesztu bilety można kupić już od 19zł a następnie z lotniska w Budapeszcie busami (firmy np. President Tour) prosto do Rumunii, cena biletu to ok 85zł.

Podziękowania dla Wojtka Guratowskiego,
(który uważa Rumunię za swój drugi dom), za pomoc i cenne wskazówki.

Reklamy

4 Komentarze Dodaj własny

  1. Ogur pisze:

    Bardzo fajny artykuł! 🙂 🙂 🙂 Wydaje mi się, że jest w nim kwintesencja Rumunii i choć trochę rozwieje obawy przed podróżowaniem do tego kraju,
    Z przydatnych jeszcze informacji dopowiem, że w Rumunii normalną i praktykowaną rzeczą jest płacenie za autostop! Jest to przeważnie symboliczna opłata, lecz nie bądźmy zdziwieni gdy kierowca przed lub po trasie wyciągnie do nas rączkę po kilka lei.

    1. psuj pisze:

      W sumie gdyby nie Twoja wiedza „rumuńska” to sama bym tam zginęła 😉

  2. agnieszka pisze:

    Kiedyś marzyłam o wyprawie do Rumunii. Może nie jest jeszcze za późno, co?

    1. psuj pisze:

      Nigdy nie jest za późno na nic 🙂 i warto się wybrać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s