Dzień dziecka

dnia

Na zdj. kadr z filmu „Dzieciak rządzi”, reż. Tom McGrath

Dzieciństwo.

Jeden ze stanów skupienia człowieka (kupa – słowo klucz), w którym wszystko co się chce jest za wysoko/ za słodkie/ albo „takie już masz”. Wszystko inne kupi babcia.

Kraina mlekiem i miodem płynąca, z której każde dziecko chce jak najszybciej emigrować… nie wiedząc, że powrotu niestety już nie ma. Czas leżakowania, beztroskiego obdzierania łokci, słuchania „kolorowych kredek”, Majki Jeżowskiej i Domowego Przedszkola, żucia kulkowych gum (twardych jak kawałek krawężnika, ale jedzone na trzepaku smakowały lepiej niż lewe jajko krewetki podane na prażonym mchu w jakiejś skandynawskiej restauracji z konstelacją gwiazdek Michelin przed wejściem). Czas, kiedy każda przyjaźń i każde obrażenie było „na zawsze”, a każde „jeszcze pięć minut mamo” trwało jeszcze przynajmniej przez godzinę). To też pierwsze próby gospodarowania pieniędzmi (złotówka wystarczała na dwa lody lulki za 40 groszy i gumę kulkę w warzywniaku, albo na małe chrupki i soczek, albo na lulka, soczek i gumę… decyzje, decyzje!), pierwszy holding za ręce z płcią przeciwną, pierwszy handel zamienny (komiksami), pierwsze trudne pytania zadawane zawsze speszonym dorosłym (m.in. skąd się bierze dzieci, nie nabieranie się że z kapusty lub innego warzywa, w końcu pytanie co to ten seks i czemu tata odsyła do mamy a mama karze mu przekazać „że skoro zrobił, to niech się teraz tłumaczy”). Obejrzenie po raz pierwszy Króla Lwa i Niekończącej się opowieści. Z jednej strony jest do bani, bo nie można do wszystkiego dosięgnąć, oglądać filmu po Dobranocce, siedzieć na polu po zmroku, z drugiej  czas posługiwania się najprostszymi zasadami: rację w grupie ma najwyższy, ten co ma starszego brata, albo dziurę po górnej jedynce (niezaprzeczalna oznaka dojrzewania!), czas kiedy wszystko jest prostsze, bardziej kolorowe, cieszy każdy prezent (kamyk przywleczony z górskiej ścieżki, piasek przemycony z skarpecie znad morza, znaleziona w kieszeni na wpół roztopiona czekoladka). Każdy. Czas poruszania się między owsianką a frytkami z keczupem, skrajną rozpaczą a beztroską radością.

Kończy się kiedy przestajesz się cieszyć na widok huśtawki i zamiast pytać skąd się biorą dzieci, zadajesz pytanie skąd na te dzieci brać.

giphy.gif

Mini – playlista na Dzień Dziecka:

  1. Limahl: https://www.youtube.com/watch?v=geVYIHOat5o
  2. Fasolki: https://www.youtube.com/watch?v=Qg_8euYa5dM
  3. Majka: https://www.youtube.com/watch?v=3LTFPS_-57A
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s