365 dni

dnia

grafika Yehuda Devir: https://www.yehudadevir.com/

Niedziela.
Więc nażarci jak gołębie na krakowskim rynku zaczynamy się rozkładać jak kanapka z ogórkiem w tornistrze przez wakacje i chcąc (ja) niechcąc (Bartek) odbywamy standardową rozmowę cementującą nasz pluszowy związek.
A przynajmniej jedno z nas, bo przeważnie mówię ja, a Bartek (jednoosobowe wesołe miasteczko mojego życia) jest biernym słuchaczem (bardzo biernym) i naprawdę świetnie udaje, że słucha – pomrukując od czasu do czasu „aha”,”yhy” i „no okej” z częstotliwością odjazdów pospiesznego do Zawiercia, a że robi to świetnie (udaje, a nie słucha), więc ja się na to już dobry rok nabieram i mu opowiadam wszystko to, co dziewczyny opowiadają swoim biednym chłopakom, którzy nie mogą uciec bo są tak straszliwie nażarci. Więc ja mu opowiadam to wszystko, a że mam bogaty zasób słownictwa to jeszcze więcej. Na przykład, że słonie tęsknią za swoimi bliskimi, jak jakiś słoń się zgubi (chociaż chyba trudno zgubić słonia?), albo umrze albo zje go krokodyl, to inne słonie za nim okrutnie tęsknią. Tak tęsknią jak kobiety na całym świecie za promocjami w Sephorze… i tak się pogrążam w żałobie za tymi wszystkimi słoniami co się zgubiły na świecie od czasu Arki Noego i w końcu żeby ukoić swój smutek i się trochę upewnić, czy aby na pewno trafiłam do dobrego stada a że dodatkowo mam refleks ameby a przede wszystkim przez fakt, że zanim pomyślę po co to już pytam, więc wytacza mi się z ust, jak się okazuje całkiem wyraźnie i niestety całkiem na głos:

– a Ty za mną tęsknisz czasem?

Brawo ja. Pytanie blondynka. A jak odpowie, że nie? Wstać i wyjść? Jak to zrobić kiedy jestem taka najedzona, że nawet gacie musiałam rozpiąć?

– oczywiście, że tęsknię…
(Uf. Mogę rozkładać się dalej…)

– ….no na przykład wtedy jak się jedzenie skończy w lodówce.

Po minucie ciszy, dwóch fochach, dwóch rzutach poduszką w tym tylko jednym celnym, odmówieniu deseru (potwierdzenie totalnego braku logiki w sytuacjach stresowych) doszłam do wniosku, że nawet związki złożone z lukru i pudrowych cukierków opierają się na fundamencie o konsystencji mielonego, że kobietę i mężczyznę jednak dzieli Rów Mariański oczekiwań i Mount Everest potrzeb i nawet prozaiczne patrzenie sobie w oczy różni się jak pączek z lukrem od pączka z cukrem pudrem. Diametralnie.
Bo kobieta patrzy w te wygłaskane, ukochane oczy swojego pluszowego misia i myśli „nasze dzieci będą miały takie piękne oczy jak on”. Facet patrzy w oczy swojej kobiecie i się zastanawia „poczuje jak puszczę teraz bąka czy nie?”

 

No i gif idealnie obrazujący nasz związek 

giphy.gif

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s