Łi łisz ju a plezynt dziurni

dnia

Rozwijając celną myśl Jakuba Mrugalskiego (którego poznałam dzięki kolejowym opóźnieniom) dotyczącą tego jak powinno się rozumieć rozkłady jazdy pkp, a mianowicie jak przypowieści biblijne, czyli nigdy dosłownie. Takie współczesne „Nie znacie dnia, ani godziny” (w sumie dzień znamy, ale co do godziny to nigdy pewni być nie możemy).

I dziś stojąc na peronie zrozumiałam co oznaczają wyrażenia typu „nieludzkie cierpienie”, „lament świętokrzyski” albo „obywatelstwo przez zasiedzenie”. Ja dzisiaj najprawdopodobniej dostanę obywatelstwo Pomorza bo pociąg, którym chciałam wrócić do domu ma takie opóźnienia, że w oczekiwaniu na niego, zdążę dostać meldunek, założyć rodzinę, dostać kredyt na mieszkanie i go spłacić.
Mój ma właśnie 120 minutę opóźnienia a podobno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. STO-DWA-DZIE-ŚCIA. Jako wytrawny psycholog stoję i obserwuje co się odjaniepawla na peronie.

– 5 min od planowanego odjazdu (czyt. minus piąta minuta jak już powinnam rozłożyć swoje poślady w wagonie ciszy i zapaść w drzemkę):
Po megafonowej zapowiedzi o wstrzymanym ruchu pociągów słychać potężne westchnięcie kilkudziesięciu głosów. Niektórzy kręcą głowami. Nikt nie wydaje się być zdziwiony.

-15 minut
Ludzie zaczęli popatrywać na siebie podejrzliwie jak gdyby ktoś z tu zebranych był tego powodem. Nie ma powodów do paniki. Ot zwyczajny dzień dla pasażera pkp.

-30 minut
Nikt już nie żartuje i z nikim nie rozmawia. Ostatnia osoba, która powiedziała żart o PKP zaginęła w niejasnych okolicznościach. Czuć napięcie. Ziemia drży mimo, że nic nie jeździ a powietrze staje się gęste od nie wypowiedziach głośno przekleństw.

– 45 minut
Pięści się same zaciskają. Ludzie zaczynają się przepychać w drodze do punktu obsługi klienta. Ale podobno osoby tam pracujące popełniły już samobójstwo. Grupa zakonnic głośno się modli. Płacze jakieś dziecko.

– 60 minut
Wszystkie pobliskie sklepiki zostały ograbione z jedzenia. Ludzie są głodni, jedzą zapasy. Widziałam zapłakaną dziewczynkę, która próbowała zjeść cheeseburgera z plakatu McDonald. Po peronie krążą czyjeś jajka na twardo i pęta kiełbasy wiejskiej. Od dawna nie widziałam też żadnego gołębia.

– 80 minut
Niektórym wylądowały się telefony i laptopy. Ci, którym wystarcza baterii dzwonią do rodzin albo na infolinię pkp. Dzieci przestały płakać.

– 90 minut
Rozległ się komunikat o zakazie otwierania ognia do pracowników kolei.

– 100 minut
Na peronie zawiazują się pierwsze ugrupowania, rozkwitają nowe miłości, ludzie zakładają rodziny. Ksiądz udziela ślubów oraz odprawia pogrzeby dla tych, którym nie udało się doczekać przyjazdu pociągu.

– 110 minut
Zaczęli przychodzić ludzie z innych peronów. Ktoś ma gitarę. Ktoś wspomina Papieża. Trwa integracja.

– 120 minut
Zaczęło się od tego, że ktoś kogoś uderzył. Zamieszki. Odpalono race. Wyrwano ławki. Najmłodsi potargali rozkłady jazdy. Kółko gospodyń szyje sztandar z biletów i konduktorskich czapek. Ułożono pieśni powstańczo-pasażerskie. Teraz nie pomógłby już nawet chór konduktorów śpiewających głosem Briana Adamsa „please forgive me”.

– 130 minut
Starając się rozdzielić walczącą parę o kabel do telefonu łamię paznokieć i stwierdzam, że właściwie nic nie jest tego warte. Mam myśli rezygnacyjne.

– 140 minut
Pomagam udzielić pomocy kilku osobom, które straciły przytomność na wiadomość, że ruch pociągów został przywrócony. Boże jutro już będę w domu! Może znowu się uda!

#idziemynarekord #pkplover #zawszewierna

P.S. Tu kwintesencja kolejowego „Misia” –> https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/pomorze-zachodnie/instrukcja-dla-spikerow-na-dworcu-pkp-w-szczecinie-jest-hitem-sieci/8z8yxl6

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s