O schodach, multisporcie i cieście drożdżowym

Na zdj. kadr z filmu: „Rocky”, reż. J. G. Avidlsen

Przeglądałam sobie plan zajęć ze studentami i doszłam do wniosku, że coś jest nie halo. Co zajęcia to mam na ostatnim piętrze (a trzeba przyznać, że 4 piętro w krakowskiej kamienicy jest jak 6 wszędzie indziej a o ósmej rano to w ogóle jest jak Mount Everest) i nie wiem, czy dziekan chce żebym umarła na zadyszkę, czy to jakaś polityka uczelni, że przetrwają najsilniejsi. Po 2 tygodniach to bolą mnie kolana, jestem zmęczona i całościowo nieszczęśliwa i uważam, że co jak co, ale takim kosztem to ja na uczelnię chodzić nie będę. Szanujmy się choć trochę.
I tak też wczoraj – wydrapałam się pod salę (z dwoma przystankami na półpiętrach udając, że piszę SMS, żeby nie stracić miana „akademickiego tyranozaura” na rzecz „dyżurnego ptysia” albo co gorsze „etatowego pączka”) i jak już doszłam i zlokalizowałam swoje płuca to się okazało, że muszę zejść po klucz. Zeszłam zrozpaczona na sam dół, wyszłam znowu i okazało się, że nie działa mi pilot. Bijąc się z myślami, czy właściwie muszę go używać zeszłam jeszcze raz i podczas kolejnego wychodzenia w agonii spowodowanej zadyszką, falami potu i myślami samobójczymi postanowiłam, że ktoś mi musi wytłumaczyć o co chodzi i dlaczego mnie tak nie lubią. Uznałam, że dawno nie prowadziłam small talku z dziekanem i warto go odwiedzić, bo pewnie się stęsknił przez całe wakacje (tak na marginesie – gabinet jest na pierwszym piętrze, także tego…), więc wchodzę do gabinetu i zaczynam standardowo:
– piękny dzień prawda? Jestem fanką wstawania, kiedy jest jeszcze ciemno… właściwie to budzę się dużo wcześniej bo jestem tak podekscytowana kolejnym dniem na uczelni. Wyrazy uznania dla działu planującego. 
– uhm.
– a ta nasza winda to kiedyś zacznie działać? Bo czuję, że z roku na rok to 4 piętro jest coraz wyżej. Podobno jak człowiek dużo chodzi po schodach, to niszczą mu się stawy, bolą go nogi i ten człowiek jest strasznie nieszczęśliwy i pogarsza mu się stopień satysfakcji z życia, może warto pomyśleć o innych rozwiązaniach jak np schody ruchome, albo uczelnia mieszcząca się w parterowych budynkach.
Jeszcze jedno „uhm”. Coś jest nie tak.
– bo ja tak bym o tym moim 4 piętrze chciała… 
– wie pani, że jestem człowiekiem, który potrafi realnie oceniać rzeczywistość…
Co ma piernik do wiatraka?
– i przypisanie pani 4 piętra to nie sprawa przypadku.
A JEDNAK!
– ta lokalizacja jest związana z pani prośbą o kartę Multisport. Wszyscy wiemy, że sport nie jest… jakby to ująć kompatybilny z pani organizmem. A zapał, który tak sobie cenię lubi przekierować się na inne działania, przy okazji dostałem pani podanie o przywrócenie darmowego ciasta drożdżowego w naszej kawiarni. Także, nie chcąc wyrzucać pieniędzy w błoto: karty nie kupię bo wiem, że za miesiąc ta karta będzie pani jedynie służyła do cięcia tego ciasta drożdżowego na kawałki. A 4 piętro jest po to, żeby szybko nie zatęskniła pani do wysiłku fizycznego.

Dziekanem nie zostaje się przez przypadek.

P.S. Chociaż ciasto wróci!

 

P.S.S. U mnie tak wygląda absolutnie każdy poranek:

giphy (1)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s