Umieranie może poczekać

dnia

Na zdj. kadr z filrmu: „Jedz, módl się, kochaj”, reż. Ryan Murphy

Sytuacja z wczoraj, ale byłam zbyt zajęta jedzeniem (dodatkowa godzina na jedzenie!), żeby tam od razu pisać.

Wiecie jak wygląda megagrypa? Jak ja, tylko bardziej dostojnie, bo nie ma odgniecionej poduszki na połowie twarzy. Znowu jestem chora. Albo inaczej – dalej jestem chora. Prycham, smarkam, chrząkam a w wolnych chwilach od umierania, to leżę na kanapie i się rozkładam (nie żeby to było coś dziwnego w niedzielę, ale teraz to leżę tak całą sobą, bo przy odwracaniu głowy z boku na bok ma wrażenie, że coś mi się w środku przelewa i koleboce. I nie jest to mózg, bo biedak się już dawno ściął od temperatury).
W ogóle to jestem więcej niż pewna, że właściwe użalanie się nad człowiekiem działa lepiej niż kanapka z antybiotykiem, więc idę do Bartka zawodząc, że wciąż jestem przeokropnie chora i że być może na tą moją śmiertelną odmianę kataru pomogłyby mi inhalacje nad parą, a on mi na to odpowiada, że jak chcę inhalacji nad parą, to żebym sobie poszła postać przy garach. Tak właśnie powiedział.

Po godzinie mojego wymownego milczenia (mój nowy rekord osobisty!) chyba się pokapował, że jest źle, bo przyszedł i zapytał, czy już trzeba zaśpiewać „anielski orszak” i że zamówił pizzę a jak umrę to zje ją sam.

Umieranie musi poczekać, bo burczy mi w brzuchu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s