Pan tu nie stał!

dnia

Na zdj. kadr z filmu: „Lot nad kukułczym gniazdem”, reż. Milos Forman

10 miesięcy czekania i JEST! Nadszedł ten wielki dzień! Myślałam, że się nie uda, ale oszukałam system i dożyłam wizyty u lekarza specjalisty!

Moja źrebięca radość nie trwała długo. Mniej więcej do momentu, kiedy weszłam do poczekalni i dowiedziałam się ile osób jest przede mną, a muszę przyznać, że tak dużo nie naliczyłam od czasu, kiedy szkolny sklepik wyprzedawał drożdżówki z kruszonką a ja miałam na tą okazję odkładane kieszonkowe, to jest liczyłam w dziesiątkach. Po prostu dziki tłum – na metr kwadratowy przypada od 8 do 10 osób, rozwalonych na krzesłach jak Rosja na mapie.
Nauczona doświadczeniem wzięłam ze sobą co nieco, żeby być przygotowaną na najgorsze (tzn atak głodu), więc mam ze sobą drugie i trzecie śniadanie, jabłko (za zdrowe i za małe, żeby kwalifikować je jako posiłek), herbatę w termosie, książkę, krzyżówki, koc i ładowarkę. Brakuje mi tylko plastikowych toreb z plecionki i upchniętego w plecak warchlaka a mogłabym przyłączyć się do cygańskiego taboru. Wzięłam też na wszelki wypadek kosmetyczkę, gdyby się okazało, że spędzę w tej kolejce dwa dni. Bo kolejka jest imponująca – długa i gęsta od narzekań („pani, ja tu już od szóstej stoję”/ „dzieci w domu płaczą”/ „mam trzecią grupę inwalidzką”). Jak okiem sięgnąć wszyscy są tu chorzy – cierpią na przewlekłe wkurwienie – odmalowuje się to w minach, gestach, podsiadaniu sobie krzeseł jak na weselnej zabawie. Więc wkurwione jak wściekłe szopy są pielęgniarki, bo od rana zajęte są przytrzymywaniem drzwi przed naporem pacjentów. Pacjenci, bo napierają na drzwi, które ani drgną. Lekarze, bo zamula im internet, podczas gdy obserwują to wszystko z bezpiecznej odległości.
W ogóle to mnie się wydaje, że ktoś w tym NFZ ma jednak głowę na karku, bo te kolejki to się nie biorą tak z niczego. To jest niemożliwe, żeby ludzie sami sobie robili takie kuku i ustawiali się w nich dla sportu. Ja myślę, że ten, kto tam siedzi wkrótce dostanie medal za mistrzostwo planowania i wirtuozerię strategii za obmyślanie w godzinach pracy jak ten system uratować. Problem tylko taki, że on w myśleniu to ma małe doświadczenie i dalej wygląda to tak jak dzisiaj w szpitalnej poczekalni. Obserwuję te przepychanki kolejkowe i jest pod ogromnym wrażeniem ile nielogicznych argumentów może się zmieścić w człowieku: „muszę teraz wejść, bo mam zajętą kolejkę u endokrynologa”, albo „ja tu stałam wcześniej” (kiedy wcześniej? Przed wojną? Przed Chrystusem?), oraz ile siły może skumulowane w babci nonszalancko opartej na balkoniku rehabilitacyjnym (dużo, zaręczam) i że przy tej kolejkowej mowie nienawiści narodówka i ku klux klan to niemowlaki okładające się watą.
Po trzech godzinach czekania, gdzie kolejka przesunęła się jedynie o dwóch i pół człowieka, mnie skończył się cały prowiant i zaczęłam się denerwować, że co będzie jak spadnie mi cukier albo stracę przytomność? Kto mi pomoże? Przecież to tylko szpital, tu pracują ludzie którzy zawodowo przybijają pieczątki na druczkach – coś jak poczta, ale więcej osób kaszle. Postanawiam, że pójdę do bufetu i przy okazji pojadę na weekend w góry i wrócę akurat na czas. Już, już mam wstawać, jak pani po mojej lewej pyta konspiracyjnym szeptem, że co ja wyprawiam i czemu nabogażywego wstaję. To jej tłumaczę, że cukier, że pączki, że pęcherz, że wszechświat. Ona patrzy na mnie i przemawia do mnie jak cierpliwy mistrz Yoda: „dziecko, z kolejki wstawać nie można, bo potem nie wpuszczą. Ja mam założonego pampersa i mam zapasowego – chcesz?”

Mocz cofnął mi się do gardła. Dolegliwości ustąpiły. Wracam do domu.

#nfz #polakulekarza #pantuniestał

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s