Starość nie radość

Na zdj. kadr z serialu: „Przyjaciele”, twórcy: D.Crane, M.Kauffman

Życie dla starych ludzi nie jest sprawiedliwe, wiąże się z większymi rachunkami za leki, częstszym chodzeniem do toalety i kupowaniem większych urodzinowych tortów z uwagi na ilość świeczek, która się tam musi zmieścić.

Dziś jest ten dzień, kiedy to Bartka po raz kolejny nadgryzł ząb czasu i to tym dotkliwiej, że mimo zakupionych dwóch opakowań świeczek i tak ich zabrakło. To zresztą i tak nie ma większego znaczenia, bo gdyby nawet było tych świeczek więcej, to i tak nie zmieściłyby się na torcie. W ramach programu udowadniania sobie, że młodość wciąż jest w nas i jeszcze przynajmniej przez rok nie będziemy starzy, postanowiliśmy wykonać szereg czynności, które wykonują ludzie młodzi (a młodego człowieka definiujemy jako takiego, któremu świeczki urodzinowe mieszczą się na torcie i przez cały wieczór może nie oddawać moczu, ewentualnie w miejscu publicznym i koniecznie uwieczniając to na filmiku).

Plan był prosty – zaczniemy od spożywania alkoholu (wiadomo – wszyscy byliśmy na studiach, każdy z nas obudził się kiedyś ze śmiertelnym stężeniem alkoholu we krwi i poczuciem, że poprzedniego dnia w stanie nietrzeźwym dokonał czegoś w swoim życiu przełomowego, jak na przykład zjedzenie kostki masła albo otrzymanie mandatu za zjeżdżanie na pudełku po pizzy na klatce schodowej). W późniejszych godzinach – w zależności o stanu zatrucia organizmu pójdziemy albo do klubu albo prosto na oddział ratunkowy. Plany były zacne, Bartek już rozpisywał które kluby są w linii prostej od przystanku tramwajowego i w których dają też jeść, ale okrutny los chciał inaczej. Do głosu doszedł pesel i grożąc placem nakazał zostać w domu, ponieważ Bartek dostał najprawdopodobniej silnego odczynu alergicznego w związku ze zmianą wieku wpisywaną od dziś w różne kwestionariuszowe rubryczki (typu: podaj płeć, wiek i czy śmierdzą ci stopy) i po pracy rozłożył się na kanapie jak najdoskonalszy racuch świata oświadczając, że albo podam mu kartkę i długopis, albo po jego śmierci wszystkie skarpety i stary rower dostaną dzieci z osiedla. Na moje oko 36,7 C ale co się będę kłócić z umierającym.

Także z tortów to my wczoraj mieliśmy pastylki na gardło, z zabaw cielesnych nacieranie się VicVapoRubem a w kwestiach alkoholowych moje życie także okazało się być pasmem sukcesów – musiałam sobie nalać wina, żeby wznieść toast za naszą nieśmiertelną umiejętność dzikiej zabawy na mieście.

A więc znowu mogliśmy napaść i podbić Radom. Mogliśmy galopować przez stare miasto po kostce brukowej. Mogliśmy zrywać nenufary na Wiśle. Mogliśmy, ale pokonał nas zdrowy rozsądek i rozpalone jak jarająca się stodoła męskie czoło.

A tak serio – to wszystkiego najlepszego kochanie. Jesteś jedną z tych nielicznych osób na świecie, którym na urodziny należy się wszystko co najlepsze, jak na przykład jednorożec na biegunach albo antypoślizgowe skarpety w żółwie!

❤ ❤ ❤

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s