Odcinek specjalny

Drobię tymi moimi stópkami w pięciocentymetrowych szpilkach i pięciocentymetrowej spódnicy, żeby przypadkiem nie wyrżnąć na kostce brukowej jak kłoda (podnoszenie mogłoby być spektakularnie kłopotliwe). Nagle słyszę gwizd. Przeciągły. Wyobraźnia dodaje, że to gwizd uznania dla mojej opiętej jak plandeka na żuku spódnicy. Nieśmiało łypię okiem- a jak, w pobliżu rusztowania budowlane. Nie jest jeszcze ze…