#1000 dni miłości

Na pierwszy rzut oka to może wydawać się, że nasze wspólne życie to dwupasmówka sukcesów, w mieszkaniu mamy ściany z waty cukrowej, podłogę z pluszu a wieczorami panierujemy się w płatkach róż i brokacie. No jasne, z tym że w ogóle nie. Nikt (na szczęście) nie wie ile razy w ciągu tych 3 lat, Bartek…

O braku deseru i wolności w związku.

Jest początek miesiąca, więc moje konto bankowe wygląda jak Megan Fox pod prysznicem – no aż miło popatrzeć. W takim okresie można spokojnie zaplanować racjonalne wydatki… czyli jak zwykle – przeżreć. Właściwie ja to nawet subkonto oszczędnościowe zatytułowałam „na pączki” i czuję, że jak bank zrobi kiedyś audyt albo na konto wpełznie mi swoją macką…

Warszawski sen

Wiecie jak wygląda nadzieja? Jak twarze osób, które w XVII wieku decydowały się porzucić dotychczasowe życie i popłynąć ku brzegom Ameryki po nowy, lepszy byt. Podobnie dzisiaj wyglądałam ja (no może ciut bardziej zaspana, bo kto wymyślił piątą rano?), pakując się do pociągu (oczywiście spóźnionego) w stronę polskiej stolicy. Ostatnio za bardzo skupiłam się na…

#czerwiec

Czerwiec to najpiękniejszy miesiąc w roku. Nie dlatego, że w nazwie ma „r” co daje rokrocznie tysiącom ludzi złudną gwarancję spłacenia kredytów i małżeńskiego szczęścia ciągnących masowo do ołtarzy jak pielgrzymka z Jęczydołu do Świebodzina. Nie dlatego, że istnieje społeczne przyzwolenie na jedzenie lodów na śniadanie, obiad i kolację i jeszcze pomiędzy posiłkami dopóki nie…

Chcesz pogadać o pechu?

Jeżeli robiono by klasyfikację najbardziej pechowych ludzi na świecie to na dwieście procent byłabym w ścisłej czołówce. Zaryzykowałabym nawet pierwszą trójkę, zaraz za ludźmi którzy giną w katastrofie lotniczej spowodowanej sraczką pilota i ludźmi, którzy biegając po łące wdeptują w krowi placek i starając się wytrzeć stopę w trawę wchodzą w następny, albo giną od…

#maj

Maj (o ile nie ma się komunii) jest średnio ciekawym miesiącem, bo niby i majówka, ale jak ta minie to właściwie co pozostaje człowiekowi? Weekendy takie krótkie (albo takie pracujące), urlop nie wiadomo czy w ogóle wypali a do Bożego Narodzenia jeszcze taka kupa czasu, że nie wiadomo czy człowiek w ogóle dożyje. Dlatego też…

Mój Mr Darcy

Z idealnym partnerem jest jak z Yeti. Podobno ktoś widział. No cóż, takie to czasy, że łatwiej o działkę na księżycu niż wspólne i zgodne gospodarstwo domowe. Dlatego, jak napatoczył mi się Bartek, to uznałam, że przygarnę ten nieoszlifowany diament, owinę puchem swojego ciała, co by mi dawał trochę blasku na wczesną jesień życia. Jakież…

#kwiecień

Kwiecień to taki niedoceniony miesiąc, bo dopiero co człowiek strawił wiadro świątecznego majonezu a już musi marynować kiełbasy na majówkę. Stanowi imitację wiosny i jest luką pomiędzy „dopiero były ferie” a „to już klasyfikacja?!”. To w kwietniu właśnie bociany latają nad domami strasząc zwolenników braku naturalnej antykoncepcji a studenci budzą się z zimowego snu. Ja…

#strajknauczycieli

Temat bliski mojemu sercu i to nie dlatego, że sama jestem nauczycielem (co prawda nie mam dziennika, płatnych wakacji i właściwie to nie mam etatu, ale na Dzień Nauczyciela dostaję pączki a do indeksu obok piątki mogę narysować szlaczek) ale dlatego, że czasami było mi bardzo trudno być uczniem, bo ja wszystko wiedziałam od razu…

Dlaczego kobiety tak dużo mówią?

Codziennie pod każdym dachem, który dzieli mieszana para, jakiś biedny mężczyzna zadaje sobie pytanie (na które nie otrzyma odpowiedzi, ale z pewnością otrzyma mnóstwo innych), a mianowicie: dlaczego kobiety tak dużo mówią? Musicie wiedzieć, że piękno wspólnego mieszkania momentami jest dość dyskusyjne, to znaczy, że gdyby terapeuta par kazałaby nam narysować jakim psem jest druga…

A ile kalorii ma Twój związek?

Zanim zamieszkaliśmy razem Bartek nie wiedział, że można np źle odłożyć mleko do lodówki, albo jak istotny dla gospodarstwa domowego jest sposób rozpoczęcia rolki papieru toaletowego. Ja z kolei nie wiedziałam, że przeciąg może zabić i że ciągle można mieć odruch wymiotny po znalezieniu zębów obcych ludzi na szafce nocnej, albo stole w kuchni (bo…

30.

Jestem już w takim wieku, w którym o kobiecie mówi się „dobrze się trzyma” albo „w jej wieku rodziłam już drugie dziecko”. To już ten moment, kiedy na pytanie czy postawić mi drinka, powinnam odpowiedzieć – wolałabym, żebyś postawił mi dom i w którym otoczenie (czyt. rodzina) spodziewa się zmniejszenia liczby kolejnych spektakularnych samobójów w…